Mamy mistrzostwa świata 2008.03.11
Mamy mistrzostwa świata
Najważniejszym wydarzeniem sportu samochodowego w Polsce od lat jest Rajd Polski. Stanowi rundę mistrzostw Europy, a od dwóch lat impreza kandyduje do cyklu mistrzostw świata. O tym, czy w przyszłym roku na mazurskie szutry przyjadą największe gwiazdy światowych rajdów przekonamy się jesienią, kiedy FIA (Światowa Federacja Automobilizmu) ogłosi kalendarz mistrzostw świata. Mało kto wie jednak o tym, że w Polsce są już rozgrywane zawody samochodowe najwyższej rangi: od kilku lat na torze w Słomczynie organizowana jest 9. runda mistrzostw Europy w rallycrossie.
W tej stosunkowo młodej dyscyplinie światowa elita walczy o tytuł mistrzowski w Europie, ale mistrzostw świata nie ma. Podobnie w rajdach samochodowych, przez dziesiątki lat nie organizowano mistrzostw świata, a jedynie mistrzostwa Starego Kontynentu. Rajdowe mistrzostwa świata kierowców zaczęto rozgrywać w roku 1979. Podobnie jak w latach 70. zwycięzca rajdowego cyklu mistrzowskiego, tak obecnie najszybszy na torach rallycrossowych w Europie zawodnik zdobywa wszystko, co w tej dyscyplinie jest do zdobycia. Trzykrotnie tytuł rajdowego mistrza Europy, a praktycznie tytuł mistrza świata, zdobywał Sobiesław Zasada i jak dotychczas są to największe osiągnięcia Polaka na międzynarodowej arenie sportów samochodowych. W rallycrossie zdobywcą tytułu mistrzowskiego w ubiegłym sezonie został Krzysztof Groblewski. Wcześniej trzykrotnie stawał na drugim stopniu podium. Na pewno nie osiągnąłby wielkich sukcesów, gdyby nie to, że kilkanaście lat temu grupa zapaleńców z Automobilklubu Rzemieślnik w Warszawie nie wymyśliła sobie stworzenia nowej w Polsce dyscypliny sportowej i nie zbudowali toru. Po sześciu latach Międzynarodowa Federacja Rallycrossu (ERA) przyznała Rzemieślnikowi prawo organizowania jednej z rund cyklu mistrzostw Europy. Rozmach i sprawność organizacyjna europejskich rund w Polsce jest imponująca; przez międzynarodowe gremium ERY zawody uznawane są za najlepsze spośród wszystkich odbywających się od Portugali po Skandynawię..
Czy Rajd Polski, impreza o tradycjach sięgających lat dwudziestych ubiegłego wieku, (starszy jest jedynie legendarny Rajd Monte Carlo) zyska równie wielki uznanie międzynarodowych władz rajdowych? Czy zostanie Polsce przyznane prawo organizacji jednej z rund mistrzostw świata?
Tegoroczna edycja imprezy 64 Rajd Polski rozpoczęła się tragicznie. W czasie odcinka testowego jedna z załóg wypadła z trasy, samochód uderzył w dwóch kibiców. Jeden z nich zmarł w trakcie reanimacji. Po południu, na pierwszym odcinku doszło do kolejnego wypadku. Rajdówka wypadła z trasy, złamane przez nią drzewo uderzyło jednego z zabezpieczających rajd mężczyzn. Tym razem skończyło się złamaniem nogi i ogólnym potłuczeniem. Następnego dnia wypadek wykluczył z walki jednego z faworytów, Leszka Kuzaja. Samochód został zniszczony, załodze udało się uniknąć poważniejszych obrażeń. Na kolejnych odcinkach specjalnych trwała zacięta walka sportowa. Tempo dyktowali Krzysztof Hołowczyc oraz Oscar Svedlund. Ostatecznie zwycięzcą został Szwed. Trasy na mazurskich szutrach okazały się zbyt trudne dla większości załóg, jednak niemal wszyscy, którym przytrafiła się wizyta poza drogą, po naprawie aut, powrócili do rywalizacji dzięki systemowi SupeRally (po doliczeniu karnych minut załoga jest klasyfikowana w rajdzie). Zawodnicy podkreślali wielką atrakcyjność tras, dobrą organizację, niezłą atmosferę i piękno Mazur, jednak o tym czy Rajd Polski stanie się rundą WRC (Word Rally Championship) zadecyduje ocena obserwatora. Jak wydarzenia z początku zawodów odbiją się na tej ocenie, okaże się po opublikowaniu raportu.
Na razie najwyższej rangi zawody w sportach samochodowych rozgrywane są w Słomczynie. 15 i 16 września do Polski zjadą najlepsi na świecie kierowcy rallycrossu. Na przebudowanym obiekcie odbyły się już pierwsze zawody międzynarodowe. Nadzwyczajną atrakcją okazał się tzw. Joker Lap - równoległy fragment toru jest jak as ukryty w rękawie. Tyle, że przed wyścigiem tego asa otrzymuje każdy zawodnik i każdy musi go wykorzystać. W wyścigu pokonuje się sześć okrążeń, na dowolnym okrążeniu trzeba przejechać przez Joker Lap. Atrakcyjne wyścigi stały się jeszcze ciekawsze, gdyż poza kontaktową walką kierowcy muszą przez cały czas kalkulować. Obowiązkowy przejazd alternatywnym fragmentem toru może, ale nie musi być korzystany. Rywalizacja stała się jeszcze bardziej ciekawa, a liczba niespodziewanych rozstrzygnięć – wzrosła. Wrześniowa walka światowej elity rallycrossu zawsze była ogromną atrakcją, w tym roku zapowiada się jeszcze ciekawiej. Wyścigi z Joker Lap w wykonaniu najszybszych kierowców rallycrossu walczących
o światowy prymat w tej dyscyplinie to dla kibiców gratka nie lada. Wszak, jak dotychczas, w Polsce światowej czołówki oglądać nie mamy szans. Chyba że Rajd Polski w przyszłym roku stanie się rundą WRC. Ale to dopiero za rok…
Mirosław Rutkowski


