10 lat hodowli wilków w Stobnicy 2008.03.11
Wilk jaki jest naprawdę
10 lat hodowli wilków w Stobnicy.
Nie ma nic bardziej niebezpiecznego,
niż karmić wyobraźnie ludzi cudami i cudownościami.
Nic tak jak zabobon nie rodzi niszczycielskich przesądów.
(Montesquieu)
Strach jaki odczuwamy wobec zwierząt jest bardzo stary. Pochodzi on jeszcze z czasów, gdy ludzie każdego dnia musieli walczyć z nimi, aby przeżyć. Niektóre zwierzęta zabijano dla mięsa i skór, z kolei przed innymi trzeba było się bronić. Nasz gatunek ewoluuje od co najmniej 3 milionów lat, a od kilku zaledwie wieków przyzwyczajamy się do wygody jaką zapewnia nam nauka i technika. Nic dziwnego, że chociaż obecne warunki w jakich żyjemy, zapewniają bezpieczeństwo, wciąż tkwią w nas nasze pierwotne lęki.
Początkowo źródła lęku były oczywiste i łatwe do określenia. Wiedząc co może zagrozić, można odpowiednio działać. Człowiek walczył, albo uciekał i tym postępowaniem pozbywał się strachu. Strach przed śmiercią jest bardzo silną emocją, ale zwierzęta wiedzą przed czym powinny uciekać, by jej uniknąć, dzięki instynktowi. U człowieka ten mechanizm bardziej się rozwinął dzięki pełnej świadomości zagrożenia. Zdrowe zwierzę potrafi prawidłowo ocenić, kiedy powinno uciekać. Wiele zwierząt jest tak płochliwych, że nie sposób do nich podejść. Takie ucieczki "na wyrost" na pewno wymagają zużycia ogromnych ilości energii, mimo to Natura uznała, że są one jednak opłacalne, skoro wyposażyła w ten mechanizm niemal wszystkie roślinożerne zwierzęta, a także sporo drobniejszych drapieżników.
Obecne życie naszego gatunku jest bardziej skomplikowane. Człowiek często żyje otoczony własnymi lękami i nie ma możliwości odkrycia ich prawdziwego źródła. Boimy się choroby, śmierci, a także utraty pracy, mienia, uczucia innych osób... Gdy lęków jest coraz więcej trudno utożsamić je z jedną konkretną rzeczą. Strach nie poznany jest jeszcze straszniejszy, gdyż nie można go zwalczyć. Naturalną obroną jest więc próba określenia lęku. Chcemy wiedzieć czego się boimy, ale nie chcemy, by strach żył zbyt blisko nas. Najlepszym miejscem dla usytuowania obiektu naszych obaw są lasy, dzikie i nieznane tereny, o których nadal niewiele wiemy.
Nasze „potwory” bardzo chętnie przybierają postacie zwierząt. Dzikie zwierzęta mogą przecież naprawdę ugryźć, kopnąć, a nawet zabić. Wiara w bagienne potwory zanikła, ale tylko pozornie, czego dowodem jest popularność niektórych programów, w jakich wypowiadają się świadkowie, którzy widzieli przerażające bestie, np.: Wilk – morderca ze Szkocji, puma w Anglii, oraz Kozodój (la Czupakabra) z Ameryki Południowej.
Współczesna nauka obaliła już wiele przesądów. Dzięki jej coraz szybszemu postępowi oraz powszechnej dostępności, nawet małe dzieci lepiej znają naturę zwierząt, niż średniowieczni starcy. Nie oznacza to jednak, że wszyscy osiągnęliśmy już pełen stopień „oświecenia”. Nadal boimy się nieznanych sobie zjawisk, takich jak kosmos, nieuleczalne choroby, czy tzw. zjawiska paranormalne. Czy wyznawanie wiary w kosmitów i duchy nie przypomina odrobinę dawnych wierzeń w strzygi i wilkołaki?
Człowiek nie jest całkowicie pewny swojej pozycji władcy na świecie, przeczuwa, że bardziej niż jego wola, rządzą nim pierwotne instynkty. Zamiast jednak pogodzić się z tym, stara się je w sobie zdusić. Po cichu wciąż odczuwamy wrogość do natury. Tolerujemy przyrodę o ile służy nam dla rozrywki, czy badań naukowych, jednak nasz zachwyt budzą przede wszystkim dzieła zbudowane ludzką ręką. Doskonalszym tworem wydaje się nam rakieta lecąca w kosmos, niż sam kosmos. Siły natury, które nas stworzyły, traktujemy, jakby ich rola skończyła się, a one były nam już zbędne. Wolimy otaczać się sztucznym światem, który sami tworzymy, bo w nim czujemy się bezpiecznie. Wiele zabobonów odeszło w zapomnienie, tkwi w nas jednak poczucie wyjątkowości naszego gatunku. Antropocentryzm i zwykły egoizm przejawia się na początku XXI wieku głosami oburzenia przeciw pomocy zwierzętom. Osoby opiekujące się dużą ilością psów i kotów są postrzegane za wariatów, za to hołdujemy frazesom, że miłość i troska skierowane do zwierząt, zamiast do ludzi, są marnotrawione.
Na szczęście istnieją w Polsce miejsca, w których zwalcza się brednie i przesądy dotyczące zwierząt. Stobnicka Stacja Doświadczalna Katedry Zoologii Akademii Rolniczej w Poznaniu istnieje od 1974 roku. Od dziesięciu lat od kiedy hodowane są wilki Stacja nazywana jest Stobnickim Centrum Obalania Mitów. Obalania fałszywych mitów o zwierzętach, a przede wszystkim o wilku. Tutaj każdy może zajrzeć wilkowi w oczy i przekonać się, że nie rzucają one uroków. Do bardzo optymistycznych wniosków skłaniają obserwacje zachowań dzieci w ogrodzie zoologicznym. Siedmio- i ośmiolatki podchodzą z taką samą ciekawością i sympatią zarówno do sarenek, słonia i żyraf, jak i do węży, czy jaszczurek. Zwracał na to uwagę już prof. Jan Bogumił Sokołowski w swojej słynnej książce „Zwierzęta z mojego szkicownika”. Niektóre z dzieci rozpoznają tak egzotyczne zwierzęta jak legwany i warany, a do groźnych grzechotników machają rączkami i z zainteresowaniem oglądają porzucone przez gada wylinki. Należy wierzyć, że z czasem większość naszych przesądów zupełnie zaniknie, a wszystkie zwierzęta zaczniemy szanować i podziwiać, tak jak na to zasługują.
Zabobon nadal istnieje pomimo tego, że przybiera dziś inną formę. Nasze emocje, wykształcone w trakcie milionów lat ewolucji, rządzą nami w sposób, jakiego nawet nie jesteśmy świadomi.
Istnieniu przesądów w naszych czasach paradoksalnie „przysługują” się media, dosłownie interpretowane teksty biblijne przyjęte stereotypy i przywoływane często bajki, w których można dowolnie konstruować rzeczywistość i kształtować postrzeganie świata zwierząt. Najczęściej opiekujemy się zwierzętami ładnymi i sympatycznymi lub uznanymi za pożyteczne.
Ochronie zwierząt sprzyjają pozytywne przesądy na ich temat oraz możliwość bliższej obserwacji i poznania przez jak największą liczbę ludzi.
Niechęć i strach, które najczęściej idą w parze, wywołują w nas te zwierzęta, w których dostrzegamy nasze własne niedoskonałości:
żarłoczność: jedzące mięso, pożerające ofiarę w całości np. węże, zachłanne, szybko pochłaniające pokarm np. wilki, objadające się ponad miarę np. sępy, borsuki, rosomak,
lubieżność: stadne, walczące o samice: wilki, szybko się rozmnażające lub żyjące w dużych skupiskach: gryzonie, nietoperze,
służalczość: stadne, żyjące w ustalonej hierarchii: wilki,
agresja: szczerzące zęby, warczące: wilki, rysie, żbiki.
Inne cechy nie lubianych zwierząt przypominają nam o śmierci, a niektóre zachowania, niepokojąco różne od standardowych zachowań ludzkich, czy zwierzęcych budzą niepokój.
szybki ruch myszy, nietoperzy czy pająków (przywodzi na myśl rozkład ciała),
nocny tryb życia: sowy, nietoperze,
groźne dźwięki wydawane przez: wilki, sowy, drapieżne koty, węże,
zupełnie „inne”: nietoperze (skrzydła, wiszenie głową w dół), węże (brak nóg, sama „szyja” i „ogon’),
żywienie się padliną: sępy, kruki.
A przecież nawet wilkołak może być sympatyczny…”Garou” poprzez swoje piosenki wyzwala pozytywne emocje i zbliża miliony jego fanów do wilka. Pierrowi Garrand „Garou” za wykreowanie pozytywnego wizerunku wilkołaka niech będą dzięki.
Bo, jak pisał Michał Siemianycz w swoich „Podróżach zawieszonych w czasie”
„Stosunek wilka do człowieka jest taki,
jakie jest odniesienie tego człowieka do innych ludzi, zwierząt
i całego otaczającego go świata”.
A kto wilkowi szkodzi, wilcze mięso jada.
Andrzej Bereszyński, Sylwia Tomaszewska


