Felieton 2008.03.11
Wyobraźmy sobie…
Wyobraźmy sobie Plac Piłsudskiego w Warszawie. Albo Plac Defilad. Albo inny, duży plac, czy też szeroką ulicę, aleję, niekoniecznie w Warszawie, czy innym wielkim mieście. Wyobraźmy sobie, że na ten plac zaprosiliśmy, tak z sześć tysięcy, ludzi. Wyobraźmy sobie ten tłum. To tyle osób, ile mieści się w 120 autokarach. Albo tyle, ile mieszka w niewielkim miasteczku.
Wyobraźmy sobie sześć tysięcy osób w jednym miejscu i wyobraźmy sobie, że nagle wszyscy ci ludzie położyli się na ziemi. I leżą. Wyobraźmy sobie teraz, że są to ofiary wypadków drogowych. Każdego roku w Polsce ginie właśnie niemal sześć tysięcy ludzi.
Większość tych ofiar to skutek błędu ludzkiego. Błędu wynikającego z zaniedbania, z braku umiejętności, wiedzy czy wyobraźni. Dziury w drodze, niedobre oznakowanie, zmiana rodzaju nawierzchni, pogoda, złe samopoczucie, defekt samochodu – wszystko to może być śmiertelnym zagrożeniem. Wyobraźmy sobie jak można takiego niespodziewanego zagrożenia uniknąć.
W dynamicznie zmieniającej się sytuacji trudno przewidzieć zachowanie innych kierowców, ten z prawej - czy właśnie pokłócił się z żoną, albo może wyleciał z pracy? Minę ma nieszczególną, wzrok dziki, trochę nieobecny i od kilkuset metrów w jego aucie miga kierunkowskaz. A ten przed nami? Jedzie autem dość leciwym, ale pędzi niczym sen jakiś złoty. Hamuje gwałtownie - czy przypadkiem nie zaplanował sobie remontu auta z naszego ubezpieczenia? A ten kierowca śmieciary – czy w ogóle nas widzi? Wyobraźmy sobie, co może stać się, jeśli obok w samochodzie jedzie gość zestresowany, wściekły, bo szef go zrugał albo w euforii, bo udało się uzyskać kredyt. Wyobraźmy sobie jak może zachować się każdy z kierowców w jadących obok nas samochodach.
Wyobraźmy sobie, co może czekać za najbliższym zakrętem, za wiaduktem czy wniesieniem. Podobno fińscy kierowcy rajdowi są mistrzami szutrowych rajdów w Skandynawii, bo wyobrażają sobie, że za najbliższą „hopą” może być… prosta. Daleko by nie zajechali, gdyby nie wyobrażali sobie, jak za „hopą” wyhamować, jeśli będzie zakręt. Wyobraźmy sobie, że otwarty szlaban nie zawsze oznacza bezkolizyjny przejazd przez torowisko, że zielone światło niekoniecznie oznacza wolną drogę przez skrzyżowanie, wyobraźmy sobie najbardziej nieprawdopodobne sytuacje, które przecież mogą się zdarzyć, choć zazwyczaj się nie zdarzają, w ruchu drogowym.
Codziennie na drogach zdarzają się sytuacje, których nie sposób przewidzieć. Bywa, że nawet na podstawie relacji naocznych świadków trudno sobie wyobrazić, co i jak, się stało. A przecież to właśnie wyobraźnia, umiejętność przewidywania i przygotowanie się na coś, co ma, lub może się zdarzyć, pozwala wybrać taki wariant zachowania, który pomoże uniknąć tragedii, albo przynajmniej zminimalizuje skutki wypadku. Ważne, aby w takich chwilach panować nad samochodem. Tej trudnej sztuki większość Polaków uczy się pokonując setki, tysiące kilometrów polskich dróg. Nieliczni decydują się na odbycie specjalistycznego szkolenia w szkołach (akademiach) doskonalenia techniki jazdy samochodem. A szkoda, bo w takich ośrodkach – pod warunkiem, że prowadzone są zgodnie z odpowiednimi standardami – można nie tylko nauczyć się panować nad samochodem, ale również można nauczyć się strategii i taktyki jazdy. Ale najważniejsze jest to, że poznając trudną sztukę prowadzenia samochodu kierowcy ćwiczą wyobraźnię. Dzięki temu, już na drodze, w normalnym ruchu, kierowca może sobie wyobrazić, jak zapobiec trudnej sytuacji, jak uniknąć zagrożenia.
Wyobraźmy sobie, że jedną z tych sześciu tysięcy osób mogę być ja, Ty, ktoś bliski…


