Troton 2008.03.10
TROTON
Historia Trotonu przypomina polską wersję amerykańskiego snu. 28 lat temu zaczynali od jednego produktu. Założyciel firmy, jej prezes, Jan Wołejszo, pierwszą szpachlówkę mieszał, w zwykłym wiadrze. Siedzibą firmy były wtedy wynajmowane pomieszczenia dawnej remizy strażackiej. Dziś firma Troton zatrudnia prawie 100 osób. Nieustannie się rozwija. Co roku zwiększa obroty i zyski. Ma klientów za granicą wschodnią, w Europie zachodniej a nawet w Ameryce Północnej.
Patrząc na obecną ofertę firmy, trudno uwierzyć, że zaczynaliście od zaledwie jednego produktu.
Jakub Jankowski, menadżer firmy Troton sp. z o.o. w Ząbrowie pod Kołobrzegiem.
-Rzeczywiście tak było. Produkowaliśmy wtedy szpachlówkę uniwersalną. W tamtych czasach nie było zapotrzebowania na coś więcej. Wszyscy pracowali wtedy jednym rodzajem szpachlówki. Zresztą nawet nie wszyscy jej używali. Popularne było mieszanie żywicy z różnymi wypełniaczami, w efekcie zastępujące wyroby szpachlowe. Tak było przez całe lata 80 - te.
Jak wtedy sprzedawała się wasza szpachlówka?
-Ustawiały się po nią kolejki. Była znana jako szpachlówka kołobrzeska. Nie mieliśmy żadnych problemów ze zbytem. Problemem, i to poważnym, było za to zdobycie surowców. Te trudności ograniczały produkcję i hamowały rozwój.
Potem nastąpił koniec lat 80 - tych. Zmiany ustrojowe w Polsce. Jak nowa rzeczywistość wpłynęła na działalność firmy?
- Nagle w sklepach pojawiły się produkty zachodnie. Pięknie opakowane, niestety również dużo lepsze jakościowo, zrobione w oparciu o znacznie lepsze surowce, u nas ciągle trudno dostępne. Nasza szpachlówka zapakowana w plastikowe, toporne pudełka, nie dość, że wyglądała na półkach nie atrakcyjnie to najczęściej była droższa od zachodnich produktów. Nastąpił bardzo trudny, kryzysowy moment. Właściciel postanowił odejść z branży. Zaczął produkować kioski z poliestrów. Interes nieźle się rozwijał. Potem nastąpił epizod produkcji figurek na amerykański rynek. Jednak lata mijały, sytuacja na polskim rynku bardzo się zmieniła zarówno jeśli chodzi o surowce jak i dostępność opakowań już w niczym nie odbiegających od zachodnich. Okazało się, że nadszedł czas gdy firma może wrócić do produkcji szpachlówki, proponując produkt nie odbiegający jakością od zachodnich a jednak tańszy. Pozwalały na to niższe koszty produkcji w Polsce. Ten powrót do produkcji szpachlówki nastąpił ok. 1992 roku.
To był początek nowego etapu w historii firmy...
- Tak. Pojawiały się nowe szpachlówki w naszej ofercie. Goniliśmy firmy zachodnie. Wprowadziliśmy szpachlówkę z włóknem szklanym , szpachlówkę soft, specjalnie na potrzeby rynku polskiego i wschodnioeuropejskiego, gdzie ciągle było mało maszyn
i lakiernicy pracowali głównie ręcznie. Przez wiele lat produkowaliśmy tylko szpachlówki. Pod koniec lat 90 - tych rozpoczęliśmy produkcję podkładu akrylowego bardzo pożądanego na naszym rynku. Zainwestowaliśmy dużo w nowe maszyny, nowe technologie. Mniej więcej w tym samym czasie rozpoczęliśmy również produkcję bezbarwnych lakierów akrylowych.
Dzisiaj mamy pełną ofertę wyrobów, która spełnia w całości wymagania naszych klientów. W ciągu dnia jesteśmy w stanie wyprodukować tyle ile w latach 80-tych przez rok. Podstawą jest to co powstało ponad 20 lat temu, czyli szpachlówka. Tyle, że dziś mamy jej ponad 20 rodzajów. Przez ostatnie siedem lat produkcja ciągle wzrasta w stosunku do roku poprzedniego. Mało tego, jesteśmy także innowatorami. Wprowadzamy produkty, których do tej pory w Polsce nie było, jak szpachlówka z włóknem węglowym produkowana w linii Master. Dotąd produkowano ją tylko w Wielkiej Brytanii. W tej chwili nie jesteśmy zainteresowani produkcja farb do malowania karoserii. Wolimy skoncentrować się na produkcji najwyższej jakości szpachlówek, lakierów i podkładów. W 2006 r. zamierzamy dostosować produkcje do wymogów wchodzącej w życie w styczniu 2007 normy unijnej (Dyrektywa 2004/42/WE z dnia 21 kwietnia 2004 roku) Nasze laboratorium bardzo mocno nad tym pracuje. Lada moment wprowadzamy nowy podkład z niską zawartością VOC (lotnych związków organicznych). To samo będzie z lakierami. W dalszym ciągu dbamy o to, żeby jakość naszych wyrobów była jak najlepsza. Jeśli pojawiają się nowe surowce, natychmiast je testujemy. Jeśli są rzeczywiście dobre wykorzystujemy je w produkcji wzbogacając receptury. Wszystko to po to, by lakiernik był z naszych produktów zadowolony.
Czy wyroby Trotonu konkurują z tymi, które powstają np. w Europie zachodniej?
- Zdecydowanie tak. To produkty robione z tych samych surowców. Mamy nowoczesne, kupione na zachodzie za ogromne pieniądze maszyny, które pozwalają utrzymać stabilną jakość. Zresztą produkujemy nie tylko pod swoją marką. Pracujemy także na zlecenie dużych, znanych firm zachodnioeuropejskich, które mają zaufanie do pewnej,
wysokiej jakości naszych produktów.
Troton ma stałych odbiorców za granicą. Konsekwentnie zdobywacie kolejne rynki. Wasze produkty są dostępne za oceanem, w Afryce i Azji...
-W tej chwili stabilnie rozwija nam się rynek polski. Krajowy odbiorca to dla nas podstawowy klient. Na rynkach wschodnich jesteśmy obecni od Władywostoku, po Litwę, Białoruś i Ukrainę. Również jesteśmy obecni w dość egzotycznych dla nas krajach takich jak: Kirgistan, Uzbekistan. Mamy kontakty z bardzo daleką Armenią. To kraje gdzie od dawna jesteśmy cenieni. Gdy weszliśmy do Unii Europejskiej zdecydowanie łatwiejsze stało się docieranie na zachodnioeuropejski rynek. Dla tamtejszego odbiorcy coraz mniej ważne jest gdzie produkt powstaje. Jeśli jest to kraj Unii Europejskiej, wiadomo, że produkt tam powstający będzie spełniał standardy unijne. Klientów z Europy Zachodniej sukcesywnie nam przybywa. Zaczynamy dokuczać, oczywiście w pozytywnym sensie, zachodnioeuropejskim producentom.. Na zachodzie naszym podstawowym odbiorcą są Niemcy. Tu z racji niewielkiej odległości zdarza się nam dowozić towary wprost z firmy do klienta. Mamy dystrybutorów we Francji, w Hiszpanii, Portugalii a idąc dalej, w Kanadzie, Afryce Północnej, Izraelu. Sprzedajemy w Czechach, na Węgrzech, w Chorwacji, w Bośni i Hercegowinie.
Produkcja systematycznie rośnie. Firma zdobywa kolejne rynki. Czy to symboliczne zdobywanie kolejnych "przyczółków" to główny cel firmy?
- Dla nas najważniejsza jest jakość. Produkujemy w oparciu o surowce wcale nie najtańsze, ale takie które gwarantują nam wysoką jakość wyrobu a lakiernikowi jak najlepszy efekt końcowy jego pracy. Nigdy nie staralibyśmy się "bić" o rynek niższą ceną gdyby ta miała zostać osiągnięta kosztem obniżki jakości. Niezwykle ważne jest dla nas również utrzymanie tej już osiągniętej, wysokiej jakości. Pomaga nam w tym przyznane już trzy lata temu SO 9001 i ISO 14001.
- Firma rozrasta się. Trwa rozbudowa siedziby w Ząbrowie.
- Nasza siedziba w Ząbrowie (gm. Gościno) to ponad 4 tys. m kw. powierzchni pod dachem plus dzierżawione 6,5 tysięcy m. kw. magazynów. Rozbudowujemy hale produkcyjne, powierzchnie magazynowe i część administracyjną.
- Firma coraz częściej pojawia się w mediach. Zbieracie kolejne nagrody. Macie kilka przyznawanych przez czasopismo Puls Biznesu statuetek Gazel Biznesu. Dostawaliście już symboliczne Denary za dynamiczny rozwój fi-
rmy. Którą z nagród uważacie za najcenniejszą?
- Jan Wołejszo, prezes i założyciel Trotonu, wielokrotnie podkreślał, że największą satysfakcję daje mu nagroda Fair Play. To dlatego, że przyznaje się ją m.in. za relacje szefostwa firmy z załogą. Szczególną wartość mają też nagrody mające związek z ekologią. Na inwestycje związane z bezpiecznym dla środowiska procesem produkcji firma nie szczędzi pieniędzy. Nie bez przyczyny logo naszej firmy to wilk. Opiekujemy się Stacją Doświadczalną w Stobnicy, gdzie pod okiem naukowców powstaje Wilczy Park. Jako pierwsza firma w Polsce zainicjowaliśmy wspólny udział nas, czyli biznesu, samorządów i młodzieży, w pilotowanym przez ekologiczny Klub Gaja programie adopcji rzeki. Zaadoptowaliśmy fragment Parsęty, która z racji położenia firmy współtworzy wizerunek Trotonu. Na naszym terenie sadzimy drzewa. Mamy szczęście pracować w niezwykle malowniczym miejscu. Robimy wszystko by nie tylko nie zakłócać tutejszego krajobrazu, ale by być jego przyjaznym środowisku elementem.
- Dziękuję bardzo za rozmowę
- Rozmawała: Iwona Kalinowska


