Piłeś? Nie jedź 2008.03.10
Piłeś? Nie jedź
Jedną z największych nadziei Polaków na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku była wiara w to, że państwo po zmianie ustroju przestanie być wrogie wobec swoich obywateli, a sprawujący rządy mądrze i z życzliwością będą rozwiązywali trapiące Polaków problemy. Te wielkie, i te całkiem maleńkie. Nadzieje okazały się płonne. Nadal w relacjach władza - obywatel najważniejszym, w praktyce jedynym, instrumentem jest system nakazów, zakazów i kar. System nieskuteczny, uciążliwy i powodujący utrwalenie patologii.
Kilka lat temu zaostrzono restrykcje wobec tych, którzy zostaną złapani na jeździe "na podwójnym" gazie. Efekty - marne. Świątek, piątek i niedziela, święta wielkie i mniejsze -na drogi wyjeżdżają tysiące pijanych rodaków beztrosko ryzykując życie swoje i innych.
Gra idzie o życie, ale uczestnicy nie myślą o ryzyku nieszczęścia, lecz o tym, jak nie zostać złapanym. Dla ścigających policjantów jedynym celem gry jest złapanie jak największej liczby przestępców. Rosnące statystyki, jako dowód skuteczności drogówki podawane są do publicznej wiadomości. Złapanych jest coraz więcej, już to dlatego, że lud roboczy pije tęgo i ma coraz więcej powodów, aby jechać autem, już to dlatego, że akcje łapania podejmowane są coraz częściej. Nie wynika z tego nic. Polacy niby wiedzą, że nie należy jeździć po alkoholu, ale jeżdżą. Policjanci łapią pijanych i, zdarza się, sami nietrzeźwi siadają za kierownicą. Państwo, ustami polityków rozważa zaostrzenie restrykcji, których skutek jest mizerny.
Kłopot z pijanymi za kierownicą nie jest wyłącznie naszym narodowym problemem, zmagają się z tym Szwedzi, Amerykanie, Francuzi… Jednak to właśnie w Polsce skuteczność przeciwdziałania pijaństwu kierowców jest najmniejsza. Ale też i tylko w Polsce poza restrykcją nie podejmuje się żadnych działań. W USA prowadzony jest szeroko zakrojony program pomocy ludziom, którzy doprowadzili do wypadku po pod wpływem alkoholu lub środków odurzających, Szwedzi zamierzają wprowadzić obowiązkowe urządzenia blokujące możliwość uruchomienia auta przez osoby o obniżonej przez alkohol sprawności, w pozostałych państwach również poza wyłapywaniem i karaniem podejmowane są próby niesienia pomocy, tym którzy nie potrafią zrozumieć stwarzanego przez siebie zagrożenia. Spore środki kierowane są na wyjaśnienie zależności między wypitym piwem, a obniżoną sprawnością psychomotoryczną i uświadomienie strasznych często konsekwencji wypadku. Propagowanie trzeźwości za kierownicą jest równie ważne, jak karanie. Tyle, że wszędzie tam państwo jest dla obywatela, a nie odwrotnie. Dlatego u nas nikt nie bierze poważnie zalecenia.


